Skip to content
Relacje

Zmęczenie randkowaniem: kiedy nadmiar wyboru odbiera chęć na bliskość

Coraz więcej osób czuje przesyt randkami z aplikacji. Seksuolożka wyjaśnia, skąd bierze się to zmęczenie i dlaczego warto dać sobie szansę na poznanie kogoś poza ekranem.

3 min czytania
A young woman sitting alone on a park bench in soft afternoon light, looking at her phone with a tired expression, surrounded by blurred silhouettes of other people walking and talking, symbolizing digital overload and the search for real connection.

Coraz więcej osób szukających partnera przez aplikacje randkowe mówi wprost: jestem zmęczona, mam dosyć. To nie chwilowa frustracja, ale realne zjawisko, które psycholożka i seksuolożka Patrycja Wonatowska obserwuje w swoim gabinecie. W rozmowie z magazynem „Zwierciadło” wskazuje, że przyczyną nie jest brak chęci na związek, lecz sposób, w jaki dziś go poszukujemy.

Skąd bierze się przesyt randkami?

Według ekspertki głównym winowajcą jest nadmiar. - Dzięki aplikacjom mamy zbyt duży dostęp do zbyt wielu osób - mówi Patrycja Wonatowska. Do tego dochodzą częste rozczarowania: zdjęcia nie oddają wyglądu, a wiadomości bywają pisane przez sztuczną inteligencję. Zwierciadło opisuje rozmowę ze specjalistką, która podkreśla, że efektem tych zawodów jest rezygnacja. Ludzie przestają próbować, bo spodziewają się kolejnego rozczarowania.

Problem pogłębia też presja natychmiastowego dopasowania. W aplikacji wystarczy jedna cecha, która nam nie odpowiada, by odrzucić potencjalną relację. - W realnym życiu, gdy spędzimy trochę czasu razem, okazuje się, że wady nie mają już takiego znaczenia jak zalety, które wspólnie odkrywamy - dodaje Wonatowska.

Mechanizm, który blokuje bliskość

Seksuolożka zwraca uwagę na coś jeszcze: coraz mniejszą gotowość na jakikolwiek dyskomfort. - Zakładamy, że wszystko ma być przyjemne, a jeśli od początku nie jest, znaczy, że jest do bani - tłumaczy. Budowanie związku z drugim człowiekiem wymaga akceptacji wad i zdolności do kompromisu. To naturalne, że po traumatycznych doświadczeniach randkowych chcemy się zabezpieczyć. Tworzymy procedury ochronne, próbujemy „prześwietlić” drugą osobę. - Jednak okazują się one nieskuteczne - zaznacza terapeutka.

Efekt? Część osób wraca do byłych związków, myśląc: „Już wiem, czego się spodziewać. Bycie razem jest lepsze niż nic”. To zrozumiała potrzeba bezpieczeństwa, ale - jak ocenia ekspertka - może blokować szansę na nową, zdrowszą relację.

Offline jako antidotum

Zamiast w nieskończoność przesuwać profile w aplikacjach, Wonatowska zachęca do poznawania ludzi w realnym świecie. Problem w tym, że - jak mówi - młodzi ludzie mają trudności społeczno-komunikacyjne. Boją się zagadać do kogoś w siłowni, nie rozmawiają z sąsiadami, w kawiarni siedzą w telefonach. - Zawieranie znajomości w realu utrudnia im także to, że są bardzo „nietykalscy”, unikają kontaktu z nieznajomymi - wyjaśnia.

Warto sobie przypomnieć, że właśnie takie nieplanowane, przypadkowe spotkania - bez presji i algorytmów - często bywają najbardziej efektywne. Dają szansę na poznanie kogoś takim, jaki jest, bez filtrów i wyidealizowanego wizerunku z aplikacji.

Co możesz zrobić, zamiast scrollować?

  • Zrób sobie przerwę od aplikacji. Nie musisz codziennie sprawdzać nowych wiadomości i profili. Kilka dni bez Tindera czy Bumble to nie koniec świata, a szansa na reset oczekiwań.
  • Zapisz się na zajęcia, które naprawdę cię interesują. Warsztaty, klub książki, wspinaczka, taniec - tam poznajesz ludzi w naturalnym kontekście, bez presji randki.
  • Rozmawiaj z nieznajomymi. Możesz zacząć od drobnych interakcji: uśmiech do osoby w kolejce, krótki komentarz do psa na spacerze. Ćwiczysz w ten sposób umiejętność nawiązywania kontaktu.
  • Daj sobie czas, zanim odrzucisz. Jeśli ktoś z aplikacji nie zachwycił cię od razu, ale nie masz nic przeciwko, umów się na krótkie spotkanie - kawę na 30 minut. Bez zobowiązań, bez idealizowania.

Bez prostych recept, ale z nadzieją

Zmęczenie randkowaniem to realny problem, ale nie wyrok. Wiadomo, że aplikacje nie są jedyną drogą do miłości, a presja natychmiastowego dopasowania może więcej zepsuć, niż zbudować. Seksuolożka podpowiada: zdystansuj się, zrezygnuj z precyzyjnej selekcji, popatrz na ludzi po prostu takimi, jacy są. I pamiętaj, że prawdziwa bliskość rzadko rodzi się z idealnego profilu. Częściej z nieidealnego spotkania, na które daliśmy sobie szansę.

Marta Różycka

AUTHOR

Autorka tekstów o relacjach, komunikacji i bliskości. Interesuje ją to, jak mówić o granicach, konfliktach i związkach bez banalnych porad i bez oceniania.

💬 What do you think? Share your thoughts in the comments below.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *