Wynagrodzenie w tokenach i inne ryzykowne pomysły. Czego uczy upadek Zondacrypto?
Sportowcy mieli dostać nagrody olimpijskie w tokenach giełdy kryptowalut. Dziś te tokeny są bezwartościowe, a firma bankrutuje. Historia pokazuje, jak ważne jest rozumienie, z czego bierze się wartość wynagrodzenia.
Gdy giełda kryptowalut Zondacrypto ogłosiła sponsoring Polskiego Komitetu Olimpijskiego, część nagród dla sportowców miała być wypłacana w tokenach ZND. Dziś firma jest bliska bankructwa, tokeny straciły niemal całą wartość, a zawodnicy – jak łyżwiarz Damian Żurek, który za 100 tysięcy złotych planował wkład własny do mieszkania – zostali z niczym. Subiektywnie o Finansach opisuje kulisy upadku i stawia pytanie: jak można było zgodzić się na wypłatę wynagrodzenia w tak niepewnej formie?
Wynagrodzenie, które traci wartość z dnia na dzień
Token ZND na starcie kosztował 0,1 dolara, latem 2025 roku osiągnął szczyt – 0,5 dolara, by pod koniec stycznia 2026 spaść do jednego centa. Dziś jest wart mniej niż jedną dziesiątą centa. Sportowcy nie mieli wpływu na zasady gry – umowę podpisał za nich komitet olimpijski. Inwestorzy, którzy trzymali środki na giełdzie, mogli je wypłacić wcześniej. Zawodnicy takiego wyboru nie mieli.
Jak zauważa autor analizy, wynagrodzenie w tokenach emitowanych przez prywatną firmę oznacza akceptację sytuacji, w której wartość pracy może się zmienić pięćsetkrotnie – w górę lub w dół. To fundamentalnie różni się od wypłaty w złotych, euro czy dolarach, których wartość opiera się na sile gospodarki, wiarygodności państwa i popycie inwestorów na obligacje oraz akcje firm z danego kraju.
Z czego bierze się wartość pieniądza?
Złoty ma wartość, bo stoi za nim polska gospodarka: firmy zarabiające setki miliardów rocznie, pracownicy wytwarzający produkty, podatki zasilające budżet państwa. Inwestorzy z całego świata kupują polskie obligacje i akcje, bo wierzą w stabilność systemu. Kurs złotego rośnie, gdy gospodarka się rozwija, i spada, gdy pojawiają się problemy – ale te zmiany są relatywnie przewidywalne.
Token prywatnej firmy nie ma takiego fundamentu. Jego wartość zależy wyłącznie od wiarygodności emitenta i popytu spekulacyjnego. Bitcoin ma wartość, bo udowodnił trwałość algorytmu emisji i zdobył zaufanie jako narzędzie transferu wartości bez pośredników. Ale token małej giełdy kryptowalutowej? Nie ma powodu, by miał trwałą wartość – chyba że spekulanci go kupują w nadziei na szybki zysk.
Lekcja dla pracowników i freelancerów
Historia Zondacrypto to ostrzeżenie nie tylko dla sportowców. W ostatnich latach niektóre startupy oferują pracownikom część wynagrodzenia w tokenach lub opcjach na akcje, które mogą okazać się bezwartościowe. To ryzyko warto świadomie ocenić: czy firma ma realny model biznesowy? Czy tokeny dają konkretne uprawnienia? Czy można je łatwo wymienić na tradycyjną walutę?
Nie chodzi o unikanie wszelkich niekonwencjonalnych form wynagrodzenia – opcje na akcje w stabilnej firmie mogą być cennym dodatkiem. Chodzi o to, by nie zgadzać się na sytuację, w której podstawowa część pensji zależy od spekulacji lub dobrej woli jednej firmy bez żadnych zabezpieczeń.
Co warto sprawdzić przed podpisaniem umowy?
Jeśli pracodawca proponuje wynagrodzenie w formie innej niż tradycyjna waluta, warto zadać kilka pytań: kto emituje ten instrument? Jakie ma pokrycie? Czy można go łatwo wymienić i u kogo? Jakie są koszty transakcji? Czy wartość jest stabilna, czy podlega wahaniom? I najważniejsze: czy w razie problemów firmy instrument zachowa wartość?
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego pytał publicznie: „Skąd mieliśmy wiedzieć?



💬 What do you think? Share your thoughts in the comments below.