Wychodzę za mąż drugi raz. Jak nie ulec presji ideału?
Dziennikarka Guardiana pisze o tym, dlaczego nawet ona, która na co dzień demaskuje kult urody, boi się presji ślubnego ideału.
Felietonistka dziennika The Guardian, zajmująca się na co dzień rozbrajaniem kultury urody, przyznała, że przygotowując się do drugiego ślubu, sama nie jest odporna na presję „idealnego” wyglądu. Punktem wyjścia jej tekstu jest scena rodzinna, w której trzy pokolenia kobiet patrzą na własne ślubne zdjęcia i widzą przede wszystkim swoje ciała.
Jej 91-letnia babcia wyjęła album z wesela z 1954 roku. „Chciałam sobie przypomnieć, jaka byłam kiedyś piękna” – westchnęła. Mama autorki, oglądając zdjęcia ze swojego ślubu w 1984 roku, powtarza za każdym razem to samo: „Spójrz, jaka byłam szczupła!”.
W tych dwóch zdaniach mieści się cała historia kobiecej pamięci filtrowanej przez wygląd. Nie „jak bardzo byłam szczęśliwa”, nie „kogo kochałam” – tylko jak wypadłam na fotografii.
Autorka zauważa, że dziś to szczególnie osobliwy moment, by być panną młodą – z całym arsenałem zabiegów, filtrów i oczekiwań, jakich nie znały poprzednie pokolenia. Nawet ktoś, kto zawodowo tłumaczy mechanizmy tej presji, czuje ją na własnej skórze.
Może największym prezentem, jaki można sobie sprawić na drugim ślubie, jest zgoda, by za dekady pamiętać dzień, a nie sylwetkę.

