Skip to content
Kultura

Rubén Blades. Człowiek, który odmówił wyboru jednego życia

Panamski mistrz salsy, laureat 25 nagród Grammy i absolwent prawa na Harvardzie, w wywiadzie dla Guardiana opowiada o drodze z dzielnic Panama City na światowe sceny.

2 min czytania
Rubén Blades. Człowiek, który odmówił wyboru jednego życia

Rubén Blades, 77-letni panamski wokalista i kompozytor, w rozmowie z brytyjskim Guardianem podsumował karierę, w której zebrał 25 nagród Grammy – 13 latynoskich i 12 w głównej kategorii – zanim wyruszył na trasę po Wielkiej Brytanii. „Cóż, sporo widziałem” – mówi, i trudno o trafniejsze niedopowiedzenie.

Bo Blades nie jest tylko muzykiem. Przez pół wieku poruszał się między salsą, prawem, polityką i kinem tak, jakby były jednym zawodem. Ukończył prawo na Harvardzie. Grał u boku Jacka Nicholsona. Pełnił funkcję ministra turystyki Panamy. A dziś o uznanie mówią mu artyści młodszego pokolenia – Rosalía i Bad Bunny otwarcie wskazują go jako inspirację.

Salsa, która myśli

To, co wyróżniło Bladesa wśród gwiazd latynoskiej muzyki tanecznej, nie było rytmem, lecz treścią. W czasach, gdy salsa kojarzyła się głównie z parkietem, on pisał piosenki o niesprawiedliwości społecznej, o anonimowych mieszkańcach dzielnic, o przemocy i godności. Jego „Pedro Navaja”, opowieść o ulicznym opryszku, stała się jednym z najważniejszych utworów w historii gatunku – dowodem, że można tańczyć i myśleć jednocześnie.

Droga zaczęła się w barrios Panama City, w domu, gdzie muzyka była codziennością, a wykształcenie – aspiracją. Blades nigdy nie traktował tych dwóch światów jako sprzecznych. Dyplom Harvardu nie był ucieczką od sceny, lecz jej przedłużeniem – sposobem, by zrozumieć mechanizmy, o których śpiewał.

Nie z tych, co odpuszczają

„Nie jestem z tych, co odpuszczają!”

– Rubén Blades w rozmowie z Guardianem

To zdanie tłumaczy, dlaczego po dekadach na szczycie wciąż wsiada w trasę. W epoce, w której od artysty oczekuje się jednej rozpoznawalnej etykiety, Blades konsekwentnie odmawiał wyboru. Był muzykiem, prawnikiem, aktorem i politykiem, nie rezygnując z żadnej z tych ról dla wygody opowieści o sobie.

Jego biografia jest cichym argumentem przeciwko przekonaniu, że trzeba się zdecydować, kim się jest. Że dorosłość to zwężanie pola, odcinanie możliwości, godzenie się na jedną drogę.

Blades udowadnia coś przeciwnego. Można przeżyć kilka żywotów naraz – jeśli tylko ma się odwagę nie rezygnować z żadnego.

Iga Lukrecja

AUTHOR