Skip to content
Relacje

Rodzina z wyboru i rodzina z krwi. Czym dziś jest bliskość?

Czy rodzina musi opierać się na więzach krwi? Rozmowa z badaczką trendów Moniką Borycką pokazuje, że współczesne rozumienie rodziny ewoluuje – w stronę relacji opartych na wyborze, bliskości i codziennej obecności, a nie tylko na formalnych związkach.

3 min czytania
A soft-focus image of a diverse group of people sitting together in a cozy living room, some holding hands, some laughing, with warm sunlight streaming through a window, symbolizing chosen family and connection. No text or screens.

Rodzina kojarzy się najczęściej z więzami krwi, małżeństwem i wspólnym nazwiskiem. Coraz częściej jednak to, co nazywamy rodziną, wykracza poza te ramy. W rozmowie z Miłoszem Wiatrowskim-Bujaczem w podcaście „To właśnie Family” Monika Borycka, badaczka trendów i założycielka Trendradar, przygląda się, czym jest rodzina w 2026 roku. Jej spostrzeżenia mogą pomóc spojrzeć na własne relacje bez presji i gotowych wzorców.

Rodzina z wyboru - nowy kierunek czy powrót do korzeni?

Borycka zwraca uwagę, że pojęcie „rodziny z wyboru” przestaje być niszowe. Coraz więcej osób buduje trwałe, opiekuńcze relacje z przyjaciółmi, sąsiadami czy dalszymi znajomymi, które funkcjonują jak rodzina. Mówi w rozmowie: „Czy rodzina z wyboru różni się czymkolwiek od zwykłej przyjaźni?” - to pytanie, które skłania do refleksji nad tym, co decyduje o sile więzi. Badaczka zaznacza, że nie chodzi o formalny status, ale o codzienną obecność, wzajemne wsparcie i odpowiedzialność.

To ważne spostrzeżenie dla osób, które nie mają bliskiego kontaktu z biologiczną rodziną lub które świadomie redefiniują swoje relacje. Nie oznacza to, że tradycyjne modele tracą znaczenie - raczej że obok nich pojawia się więcej możliwości.

Pandemia i powrót do tego, co lokalne

Jednym z wątków poruszonych w rozmowie jest wpływ pandemii na sposób, w jaki myślimy o bliskości. Borycka zauważa, że po latach narracji o globalnym, połączonym świecie wiele osób zaczęło doceniać to, co lokalne, offline i sąsiedzkie. Lockdowny i izolacja spowodowały, że na nowo odkryliśmy znaczenie fizycznej obecności drugiego człowieka - nie tylko wirtualnej, ale realnej, w codziennych gestach.

To nie oznacza, że technologia jest zła. Chodzi raczej o znalezienie równowagi. Badaczka zadaje też prowokacyjne pytanie: „Czy mamy się bać świata, w którym bliskość budujemy z chatbotem, a nie z drugim człowiekiem?”. Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale skłania do uważności na to, jakie relacje nas karmią.

Co to oznacza dla codziennego życia rodzin?

Z tej perspektywy rodzina staje się bardziej elastycznym pojęciem. Dla jednych będzie to wciąż mama, tata i dzieci, dla innych - grupa przyjaciół, którzy wspólnie organizują codzienność, opiekują się dziećmi czy seniorami. Borycka wskazuje, że ważniejsze od sztywnej definicji jest, czy w danej relacji czujemy się bezpiecznie i czy możemy na siebie liczyć.

Warto zadać sobie kilka pytań: Kto w moim otoczeniu jest dla mnie oparciem? Czy moja definicja rodziny jest wystarczająco pojemna, by objąć także tych, których nie łączy ze mną krew? I czy nie warto czasem świadomie wybrać sobie „rodzinę”, zamiast opierać się wyłącznie na tradycyjnych oczekiwaniach?

Rozmowa z Moniką Borycką nie daje gotowych recept - to jej siła. Pokazuje, że rodzina to przede wszystkim jakość relacji, a nie metryka. Więcej na ten temat można przeczytać w pełnej rozmowie w podcaście „To właśnie Family”, która skłania do własnych przemyśleń, zamiast narzucania jednej słusznej odpowiedzi.

Niezależnie od tego, czy tworzysz rodzinę z krwi, czy z wyboru - najważniejsze, by była przestrzenią, w której możesz być sobą.

Redakcja Lukrezja

AUTHOR