Przemoc w szkole nie kończy się z ostatnim dzwonkiem. Jak odzyskać siebie po latach?
Doświadczenie szkolnego dręczenia często zostaje z nami na całe życie. Psycholożka Katarzyna Miller tłumaczy, jak rozpoznać jego skutki i zacząć odzyskiwać siebie.
Szkoła bywa pierwszym miejscem, w którym dziecko uczy się nie tylko matematyki, ale też tego, kim jest w grupie. Dla wielu uczniów staje się jednak polem walki o przetrwanie. Doświadczenie przemocy rówieśniczej – wykluczenia, hejtu, agresji – nie znika wraz z ostatnim dzwonkiem. Może kształtować dorosłe relacje, wybory zawodowe i sposób, w jaki postrzegamy samych siebie. Psycholożka Katarzyna Miller w rozmowie z Joanną Olekszyk w podcaście „Przerwa na kawę” mówi wprost: „Dla osoby, która była dręczona, trudno pojąć, kto to jest: ja”. To nie jest diagnoza, ale punkt wyjścia do refleksji nad tym, co możemy zrobić, gdy czujemy, że przeszłość wciąż ma na nas wpływ.
Role, które zostają na lata
Przemoc rówieśnicza rzadko ogranicza się do pojedynczych incydentów. Jak wyjaśnia Katarzyna Miller w rozmowie opublikowanej przez Zwierciadło, to proces, który stopniowo odbiera dziecku poczucie wartości i prawo do głosu. Dziecko, które regularnie słyszy, że jest „gorsze” lub „inne”, często zaczyna w to wierzyć. Aby przetrwać, przyjmuje strategie, które – jak mówi psycholożka – „ustawiają” nas na przyszłość. „Często przyjmują albo rolę: dochrapać się, przyjąć rolę ofiary albo wygodnie schować w kącie” – dodaje Miller. Te mechanizmy nie znikają w dorosłości. Mogą objawiać się jako nadmierna uległość, lęk przed byciem zauważoną albo przeciwnie – kompulsywne udowadnianie swojej wartości w pracy i relacjach.
Przerwać schemat – od nazwania do odzyskiwania siebie
Rozmowa w podcaście nie zatrzymuje się na diagnozie. Miller i Olekszyk próbują odpowiedzieć na pytanie: co dalej? Pierwszym krokiem jest nazwanie doświadczenia. Uznanie, że to, co nas spotkało, było przemocą – nawet jeśli wtedy wydawało się „normą” lub „przecież każdy tak miał”. Drugim krokiem jest odzyskiwanie siebie. To proces, który może wymagać czasu, terapii, budowania nowych, bezpiecznych relacji. Sama Miller, która doświadczyła przemocy emocjonalnej w domu rodzinnym, przyznaje, że jej strategia przetrwania zaczęła ciążyć w dorosłym życiu: „W pracy był hejt, był mobbing”. To pokazuje, że wzorce z dzieciństwa mogą powtarzać się w różnych obszarach życia, dopóki ich nie rozpoznamy i świadomie nie zaczniemy zmieniać.
Na co zwrócić uwagę w dorosłości?
Jeśli podejrzewasz, że doświadczenia z dzieciństwa wciąż wpływają na twoje decyzje i samopoczucie, warto zadać sobie kilka pytań. Nie ma tu prostych recept, ale rozmowa w Zwierciadle podsuwa konkretne kierunki do przemyślenia:
- Czy często czujesz, że musisz udowadniać swoją wartość? Może to być ślad po strategii „dochrapania się”, którą przyjęłaś w dzieciństwie.
- Czy unikasz konfliktów i starasz się być niewidzialna? To może być dawna strategia „schowania się w kącie”, która kiedyś chroniła, a dziś ogranicza.
- Czy masz trudność z nazwaniem swoich potrzeb i stawianiem granic? Przemoc rówieśnicza często uczy, że nasze zdanie się nie liczy.
Odpowiedzi na te pytania nie są wyrokiem, ale mogą być sygnałem, że warto skonsultować się z psycholożką lub psychoterapeutką. Profesjonalne wsparcie pomaga przepracować dawne schematy i odzyskać poczucie sprawczości.
Dlaczego to ważne?
Rozmowa Miller i Olekszyk pokazuje, że szkolne doświadczenia nie są „błahostką z przeszłości”, ale fundamentem, na którym budujemy dorosłe życie. Im wcześniej zrozumiemy, jak przemoc wpłynęła na nasze myślenie o sobie, tym łatwiej będzie nam budować zdrowsze relacje i podejmować decyzje zgodne z własnymi potrzebami. To nie jest łatwa droga i nie ma na niej gwarancji szybkich efektów. Ale jak podkreśla Miller – odzyskiwanie siebie jest możliwe. Krok po kroku.



💬 What do you think? Share your thoughts in the comments below.