Parasol przeciwsłoneczny wraca do łask. Tym razem na poważnie
W czasie rekordowych upałów parasolka przestała chronić przed deszczem, a zaczęła osłaniać przed słońcem – i staje się modowym dodatkiem sezonu.
Parasol przeciwsłoneczny przestał być reliktem dawnych spacerów i wrócił na ulice jako dodatek na upał, donosi „Guardian”. Przy czerwcowych temperaturach bijących rekordy widok osoby osłaniającej się parasolką od słońca przestał dziwić.
Brytyjski dziennik nazywa go wprost „sunbrellą” – parasolem przeciwsłonecznym, który z sezonowej ciekawostki zmienia się w przedmiot całoroczny. Dotąd na rozgrzanych ulicach królowały butelka wody i ręczny wachlarz. Teraz dołączył do nich parasol, a sięgają po niego nie tylko przechodnie.
Gdy podczas Grand Prix Austrii ogłoszono zagrożenie upałem, po parasolkę chroniącą przed słońcem sięgnął Lewis Hamilton. To moment symboliczny: dodatek kojarzony z deszczem i z dawnymi obyczajami nagle zyskał nowe, praktyczne uzasadnienie.
Za modą idą projektanci. Jak zauważa „Guardian”, od Burberry po markę Blunt powstają propozycje dla tych, którzy chcą schować się przed słońcem z odrobiną stylu, a nie wyłącznie z tubką kremu z filtrem w torbie.
To rzadki przypadek, gdy ochrona przed słońcem i elegancja idą w parze, a klasyczny przedmiot odzyskuje sens.


