Osiem lat z chorobą, której nie miał. Historia Mike'a Bella
Mike Bell przez osiem lat żył z diagnozą Parkinsona, by w wieku 61 lat usłyszeć, że to pomyłka.
Mike Bell miał 53 lata, kiedy usłyszał, że ma chorobę Parkinsona, i 61 lat, gdy nowy lekarz cofnął tę diagnozę – jak opisuje Guardian w cyklu o nowych początkach po sześćdziesiątce. Pomiędzy tymi datami zmieściło się osiem lat życia z chorobą, której, jak się okazało, nigdy nie miał.
Bell odstawił przepisane leki, a jego stan się nie pogorszył. Wykonano kolejne badania mózgu – „wszystko, w każdej możliwej pozycji”, jak relacjonuje – po których został, jego słowami, „de-zdiagnozowany”. Bóle, mrowienie, drżenie i problemy skórne pozostały. Diagnoza odeszła.
Reakcją nie była czysta ulga. Bell mówi o uczuciu kompletnego zagubienia. Przez osiem lat układał życie wokół konkretnej nazwy, planował przyszłość pod nią, oswajał ją. Nagle ten punkt odniesienia zniknął, a objawy zostały – tyle że bez wyjaśnienia.
To historia o tym, jak bardzo medyczna etykieta organizuje nasze myślenie o sobie. Diagnoza bywa ciężarem, ale bywa też ramą, która porządkuje chaos ciała. Odebranie jej potrafi być równie destabilizujące jak jej postawienie.
Bell wciąż czuje się niezdrowy i wciąż nie wie, co mu dolega.
Czasem najtrudniej jest żyć nie z chorobą, lecz ze znakiem zapytania.


