Skip to content
Kultura

Martwy dom handlowy ożył. W pustych witrynach zamieszkała sztuka

Opuszczone centrum handlowe w dolinie Hudson zamieniono w wystawę sztuki współczesnej na czas Upstate Art Weekend.

2 min czytania
Martwy dom handlowy ożył. W pustych witrynach zamieszkała sztuka

Opuszczony Hudson Valley Mall w stanie Nowy Jork stał się scenografią wystawy sztuki współczesnej zatytułowanej po prostu „The Mall”, którą zorganizowano z okazji Upstate Art Weekend – donosi Vogue. Puste witryny, w których kiedyś sprzedawano ubrania, perfumy i fast foody, wypełniły się instalacjami, obiektami i pracami artystów. Martwy budynek, jakich w Ameryce stoją setki, dostał drugie życie.

To gest, który ma w sobie melancholię i przewrotny humor zarazem. Centra handlowe były świątyniami amerykańskiej kultury masowej drugiej połowy XX wieku – miejscami, gdzie nastolatki spędzały soboty, gdzie chodziło się „na lody” i „po nowe buty”, gdzie toczyło się życie towarzyskie całych przedmieść. Dziś coraz częściej stoją puste, wyparte przez zakupy w sieci i zmianę nawyków.

Pustka, która opowiada

W przestrzeni, która została zaprojektowana, by skłaniać do konsumpcji, sztuka działa jak zgrzyt – i o to chodzi. Zamiast manekinów w witrynach pojawiają się prace, które każą się zatrzymać, a nie kupić. Spacer po takim wnętrzu jest doświadczeniem podszytym niepokojem: neonowe szyldy, ruchome schody prowadzące donikąd, echo kroków na posadzce, po której kiedyś przewalały się tłumy.

Wystawy w opuszczonych przestrzeniach handlowych mają w sobie szczególną siłę. Budynek przestaje być tłem, a staje się współautorem – jego historia, jego zużycie i jego cisza wchodzą w dialog z tym, co pokazują artyści. Komercyjna ruina okazuje się jednym z najbardziej wymownych miejsc na sztukę.

Weekend, który zmienia mapę

Upstate Art Weekend, w ramach którego pokazano „The Mall”, to inicjatywa łącząca dziesiątki miejsc w dolinie Hudson i okolicach – galerie, pracownie, przestrzenie alternatywne. To region, który od lat przyciąga artystów uciekających z drogiego, zatłoczonego Nowego Jorku, szukających przestrzeni i ciszy dwie godziny drogi od miasta.

Wybór umierającego centrum handlowego na miejsce wystawy nie jest przypadkiem. To komentarz do tego, co robimy z przestrzenią, gdy przestaje przynosić zysk – i pytanie, czy potrafimy nadać jej nowe znaczenie zamiast skazywać na rozbiórkę.

Czasem najwięcej do powiedzenia ma miejsce, które wszyscy już porzucili.

Iga Lukrecja

AUTHOR