Marks & Spencer żegna się z opinią o nudzie. Setne urodziny na London Fashion Week
Brytyjska sieć z ulicy handlowej wchodzi we wrześniu na pokazowy wybieg London Fashion Week, świętując stulecie w modzie u boku Burberry i Alexandra McQueena.
Marks & Spencer pokaże się we wrześniu na London Fashion Week – poinformował Guardian. Brytyjska sieć znana z każdej głównej ulicy handlowej stanie tam obok Burberry i Alexandra McQueena, świętując stulecie działalności w modzie pokazem najnowszej kolekcji damskiej i męskiej.
To zaskakujące towarzystwo. Wybieg londyńskiego tygodnia mody zarezerwowany jest zwykle dla marek luksusowych, nie dla sieci, w której kupuje się skarpetki, majtki i porządny sweter na jesień. A jednak M&S dołączyło do wrześniowego programu jako nieoczekiwany gość, jak podaje Guardian.
Koniec z metką „nudne”
Przez lata marka ciągnęła za sobą reputację frumpiness – słowa, które w polszczyźnie najbliżej oddaje „nudę” i „babciność”. Ubrania solidne, praktyczne, bezpieczne. Kojarzone raczej z rozsądkiem niż z pragnieniem. Guardian ujmuje zwrot bez ceregieli: reputacja nudy się skończyła.
Za zmianą stoi młodsza publiczność, którą sieci udało się przekonać. M&S nie ograniczyło się do sklepów – w ostatnim czasie pokazywało się w miejscach, których nikt by z tą marką nie połączył: na torze wyścigowym Silverstone, na Ibizie, a teraz na London Fashion Week. To strategia obliczona na to, by przestać być wyborem z konieczności, a stać się wyborem z ochoty.
Reputacja nudy się skończyła.
za Guardianem
Sto lat na wieszaku
Jesienny sezon London Fashion Week zapowiada się gęsto od znajomych nazwisk, od Burberry po Alexandra McQueena. Debiut M&S w tym gronie jest symboliczny nie tylko dla samej marki. Pokazuje, jak zacierają się granice między luksusem a ulicą handlową – między tym, co nosimy, żeby zachwycać, a tym, co nosimy, bo działa.
Setne urodziny w modzie to rzadki jubileusz. Niewiele domów mody dożywa stulecia, a już z pewnością niewiele robi to jako marka dla wszystkich, na każdą kieszeń. Wrześniowy pokaz będzie próbą przekonania, że codzienność i wybieg nie muszą się wykluczać.
Czasem najbardziej radykalnym gestem w modzie jest po prostu przestać być przewidywalnym.


