Skip to content
Zdrowie i dobrostan

Ferrytyna. Białko, o którym kobiety dowiadują się za późno

Badania pokazują, że około jedna trzecia kobiet w wieku rozrodczym ma niedobór ferrytyny – białka kluczowego dla samopoczucia, energii i włosów.

2 min czytania
Ferrytyna. Białko, o którym kobiety dowiadują się za późno

Około jedna trzecia kobiet w wieku rozrodczym ma niedobór ferrytyny – białka, które magazynuje żelazo w organizmie – donosi Vogue, powołując się na badania. To liczba, która powinna dawać do myślenia, bo o ferrytynie wciąż mówi się tak, jakby była tematem dla wąskiego grona laboratoryjnych specjalistów, a nie dla milionów kobiet zmęczonych bez wyraźnego powodu.

Problem polega na tym, że ferrytyna potrafi być niska, zanim pojawi się klasyczna anemia. W standardowej morfologii hemoglobina może wyglądać poprawnie, podczas gdy zapasy żelaza w organizmie są już na wyczerpaniu. Kobieta słyszy, że „wszystko jest w normie”, a mimo to budzi się wyczerpana, gubi koncentrację, a jej włosy wypadają więcej niż zwykle.

Dlaczego dotyczy to akurat kobiet

Odpowiedź jest prozaiczna i biologiczna. Comiesięczna utrata krwi, ciąża, karmienie, dieta uboga w żelazo – to wszystko sprawia, że kobiece zapasy łatwiej się kurczą. Ferrytyna działa tu jak magazyn: dopóki jest pełny, organizm radzi sobie z niedoborami w jedzeniu. Gdy się opróżni, ciało zaczyna sygnalizować kłopot na długo przed tym, zanim cokolwiek pokaże podstawowe badanie.

Symptomy bywają mylące, bo łatwo je przypisać czemu innemu – stresowi, brakowi snu, „takiemu okresowi w życiu”. Przewlekłe zmęczenie, bladość, zimne dłonie, kruchość paznokci, wypadanie włosów. Każdy z tych objawów osobno wydaje się błahy. Razem układają się w obraz, którego nie warto bagatelizować.

Niska ferrytyna potrafi odbierać energię miesiącami, zanim zostanie nazwana po imieniu.

Co z tym zrobić

Ferrytyny nie sprawdza się rutynowo – trzeba o to badanie poprosić, najlepiej w rozmowie z lekarzem, który zinterpretuje wynik w kontekście całej morfologii. Samodzielne łykanie suplementów żelaza „na wszelki wypadek” nie jest dobrym pomysłem, bo jego nadmiar też szkodzi. Żelazo z czerwonego mięsa, roślin strączkowych czy zielonych warzyw liściastych wchłania się lepiej w towarzystwie witaminy C, a gorzej, gdy popijamy posiłek mocną herbatą czy kawą.

Najważniejsze jednak jest co innego: przestać traktować chroniczne zmęczenie jako koszt bycia kobietą, która ma dużo na głowie.

Czasem za brakiem energii nie kryje się charakter ani tryb życia, lecz jedno białko, o które nikt nie zapytał.

Iga Lukrecja

AUTHOR