Skip to content
Zdrowie i dobrostan

Cisza zamiast detoksu. Dlaczego modne trendy wellness mogą przynosić więcej stresu niż ulgi?

Rynek wellness obiecuje relaks, ale często generuje presję i poczucie winy. Ekspertka wskazuje, że prawdziwym luksusem jest cisza – a nie kolejna lista zadań do odhaczenia.

3 min czytania
A calm woman sitting in a bright, minimalist room with soft natural light, surrounded by empty space and a single green plant, symbolizing stillness and simplicity. No text or screens.

Moda na slow living i japońską uważność zdobywa w Polsce coraz więcej zwolenników. Z jednej strony to dobra wiadomość - serwis Onet Kobieta opisuje, że takie podejście pomaga ograniczyć stres i poprawia samopoczucie psychiczne. Z drugiej jednak rynek wellness sam stał się źródłem presji. Zamiast upragnionego spokoju fundujemy sobie poczucie winy, że nie robimy wystarczająco dużo dla swojego dobrostanu.

Wellness jako lista zadań

Poranne morsowanie, masaż kamieniem gua sha, detoks sokowy, joga o świcie - tylko kilka przykładów rytuałów, które według ekspertki Eweliny Zańczak-Juchniewicz, założycielki pierwszego head spa w Polsce, często nie mają sensu. W rozmowie z Onet Kobieta zauważa: „Rynek wellness miał przynieść nam ulgę, a wygenerował kolejną listę zadań do odhaczenia”. Zamiast odpoczywać, czujemy, że musimy sprostać kolejnym modom, a to tylko pogłębia zmęczenie.

Trendy te są często promowane przez influencerów i marki, które zarabiają na naszym pragnieniu lepszego życia. Nie znaczy to, że wszystkie są szkodliwe - ale warto zadać sobie pytanie, czy faktycznie służą naszej równowadze, czy raczej podsycają poczucie niedosytu.

Cisza jako luksus, którego brakuje

Zańczak-Juchniewicz wskazuje na coś, co może wydawać się banalne, a jest kluczowe: cisza. „To cisza jest komfortem i luksusem, którego najbardziej nam brakuje” - mówi ekspertka. W świecie pełnym bodźców, powiadomień i ciągłej stymulacji prawdziwy odpoczynek polega na wyciszeniu, a nie na dodawaniu kolejnych aktywności.

Popularny w Polsce trend slow living, inspirowany japońską filozofią uważności, idzie w podobnym kierunku. Jak czytamy w serwisie Onet Kobieta, eksperci podkreślają, że zwolnienie tempa pomaga nie tylko ograniczyć stres, ale też poprawia ogólne samopoczucie. Nie chodzi jednak o kolejną modę, a o świadome odpuszczenie.

Jak nie dać się przebodźcować dobrostanem?

Zamiast szukać gotowych recept, warto przyjrzeć się swoim potrzebom. Każdy z nas ma inną definicję odpoczynku - dla jednej osoby będzie to spacer bez słuchawek, dla innej godzina z książką. Kluczowe jest, by nie traktować wellness jak kolejnego obowiązku.

Ekspertka radzi, by zamiast inwestować w drogie gadżety i rytuały, postawić na to, co naprawdę daje wytchnienie. Może to być zwykłe siedzenie na balkonie, filiżanka herbaty w ciszy albo krótka drzemka. Nie ma jednej uniwersalnej metody - ale jest wspólny mianownik: odpuszczenie presji.

Warto też pamiętać, że modne trendy nie zawsze są dla nas. Jeśli czujesz, że kolejny „must-have” wellness wywołuje u ciebie frustrację, to znak, że lepiej odpuścić. Jak dodaje Zańczak-Juchniewicz, większość modnych rytuałów zwyczajnie nie ma sensu - jeśli nie służą twojemu realnemu dobrostanowi.

Zamiast gonić za kolejnymi trendami, może warto zatrzymać się na chwilę i wsłuchać w to, czego naprawdę potrzebujemy. Czasem najprostsze rozwiązania są najskuteczniejsze.

Natalia Sokołowska

AUTHOR

Pisze o psychologii, emocjach, stresie, samoocenie i odpoczynku. Szuka praktycznych wniosków, ale unika diagnozowania oraz uproszczonych recept na złożone problemy.

💬 What do you think? Share your thoughts in the comments below.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *