Skip to content
Kultura

Bonnie Tyler odeszła w wieku 75 lat. Głos, który przetrwał wszystkie mody

Bonnie Tyler, walijska wokalistka znana z Total Eclipse of the Heart, zmarła w wieku 75 lat – a jej głos przetrwał dwie zupełnie różne kariery.

3 min czytania
Bonnie Tyler odeszła w wieku 75 lat. Głos, który przetrwał wszystkie mody

Bonnie Tyler, walijska wokalistka, którą świat zapamiętał dzięki przebojowi Total Eclipse of the Heart, zmarła w wieku 75 lat – poinformował Guardian. Za tym jednym nazwiskiem kryły się właściwie dwie kariery, tak od siebie różne, że łączyło je niemal wyłącznie brzmienie napisów na okładkach płyt.

Guardian zwraca uwagę na osobliwy przebieg jej drogi: dwa oddzielne wybuchy światowej popularności, między którymi trudno doszukać się wspólnego mianownika poza samym nazwiskiem artystki. Bo Tyler nie zrobiła kariery na jednym wizerunku. Zrobiła ją na chrypce, która potrafiła unieść każdą piosenkę – nawet tę pogrzebaną pod przeładowanym akompaniamentem.

Od klubów w Swansea do list przebojów

Pierwsze wielkie sukcesy przyszły w połowie lat 70. Lost in France z 1976 roku i It’s a Heartache z 1977 to, jak pisze Guardian, znakomite przykłady miękkiego popu z pogranicza country. Tyler poruszała się wtedy swobodnie między country, disco i soft rockiem, jakby wciąż szukała miejsca, w którym jej głos wybrzmi najpełniej.

Zanim stała się gwiazdą, śpiewała w klubach rodzinnego Swansea. To biografia, która w epoce wykreowanych od podstaw idolek brzmi niemal archaicznie: kobieta z walijskiego miasta portowego, która przebiła się do światowej czołówki dzięki charakterystycznej barwie głosu, a nie dzięki wyliczonemu wizerunkowi.

Chrypka, która stała się znakiem firmowym

Ta chropowata, zdarta barwa nie była kaprysem natury ani stylizacją. Powstała po operacji strun głosowych – i paradoksalnie to ona uczyniła z Tyler artystkę rozpoznawalną w ułamku sekundy. Głos, który mógł zakończyć karierę, stał się jej najmocniejszym atutem.

Guardian podkreśla, że swój właściwy rytm Tyler odnalazła dopiero przy epickich kompozycjach pisanych przez Jima Steinmana. To właśnie ten duet dał światu Total Eclipse of the Heart z 1983 roku – utwór monumentalny, teatralny, chwilami wręcz przesadny, a jednak niezniszczalny.

Jej głos przebijał się nawet przez najbardziej rozdęte podkłady muzyczne.

tak drugą odsłonę kariery artystki opisuje Guardian

Więcej niż jeden przebój

Łatwo byłoby zamknąć Bonnie Tyler w roli wokalistki jednego wielkiego przeboju. Byłoby to jednak niesprawiedliwe. Guardian pisze wprost, że artystka „całkowicie zaćmiła” swoje rywalki od patetycznych ballad i stworzyła zdumiewająco szeroką paletę popu – od country, przez disco, po soft rock i wielkie Steinmanowskie epopeje.

W tym tkwi jej fenomen. Tyler nie przywiązała się do jednej mody, jednego gatunku, jednej dekady. Przechodziła przez kolejne style muzyczne tak, jak przechodzi się przez pomieszczenia – zostawiając w każdym coś swojego, a potem idąc dalej. Jej głos był stały, reszta zmienna.

W czasach, gdy popowa kariera coraz częściej oznacza jeden dopracowany format powtarzany do znudzenia, historia Bonnie Tyler przypomina o innej możliwości. Można było być kobietą z prowincjonalnego walijskiego miasta, przejść operację, która groziła utratą głosu, i zamienić tę ranę w znak rozpoznawczy słyszany na całym świecie.

Zostaje głos, który nie pasował do żadnej epoki – i dlatego przetrwał je wszystkie.

Iga Lukrecja

AUTHOR